Najczęstszy błąd przy rozmowach o najlepszych klubach piłkarskich to patrzenie wyłącznie na aktualną formę albo ostatni sezon. Dwa dobre lata nie robią z klubu legendy, tak samo jak chwilowy kryzys nie kasuje dekad dominacji. Żeby uniknąć tej pułapki, warto zestawiać historię trofeów, długość sukcesów i wpływ na futbol, a dopiero potem dyskutować o „największych”. Poniżej przegląd klubów, które w tym zestawieniu wypadają najmocniej.

Jak naprawdę mierzyć „najlepszy klub”

Przy porównywaniu potęg piłkarskich sama liczba pucharów bywa myląca. Ligi mają różną siłę, epoki były inne, a kiedyś nie istniały niektóre rozgrywki. Sensowniej patrzeć na kilka kryteriów jednocześnie.

  • Trofea międzynarodowe – przede wszystkim Puchar Europy/Liga Mistrzów, ale też Puchar UEFA/Liga Europy, Puchar Zdobywców Pucharów, Klubowe Mistrzostwa Świata.
  • Dominacja w lidze krajowej – liczba tytułów, ale też okresy, gdy klub de facto zmonopolizował rozgrywki.
  • Ciągłość sukcesów – czy klub wygrywał w kilku różnych epokach, czy był gwiazdą jednego pokolenia.
  • Wpływ na futbol – rozwój taktyki, szkolenie młodzieży, styl gry rozpoznawalny na całym świecie.

Dopiero na takim tle widać, dlaczego pewne nazwy wracają w każdej poważnej dyskusji: Real Madryt, FC Barcelona, Bayern Monachium, Liverpool, Manchester United, AC Milan, Juventus, Ajax.

Real Madryt to rekordzista Ligi Mistrzów – 14 triumfów w Pucharze Europy/LM, rozłożonych od lat 50. do trzeciej dekady XXI wieku.

Real Madryt – standard zwyciężania w Europie

W dyskusji o „największym klubie w historii” Real Madryt zwykle nie jest tylko kandydatem – jest punktem odniesienia. Trofea ligowe w Hiszpanii to jedno, ale prawdziwa legenda powstała w Europie.

Od Di Stéfano do pierwszej ery galácticos

W latach 50. Real zbudował coś, czego do dziś nikt nie powtórzył: pięć kolejnych Pucharów Europy (1956–1960). Zespół z Alfredo Di Stéfano, Ferencem Puskásem i Francisco Gentem dominował w czasach, gdy rozgrywki były nowością, ale konkurencja wcale nie była słaba – grano z najlepszymi mistrzami lig z całego kontynentu.

Po tej pierwszej serii Real wracał na europejski tron jeszcze wielokrotnie – choćby w 1966 roku, już z praktycznie nową generacją graczy. To ważne: sukces oparty nie tylko na jednym pokoleniu, ale na ciągłym odświeżaniu zespołu.

W latach 80. Real zbudował kolejną mocną drużynę – „La Quinta del Buitre” – która może nie wygrała Pucharu Europy, ale zdominowała ligę i Puchar UEFA. To kolejny znak ciągłości: nawet gdy brakowało najważniejszego pucharu, klub był blisko szczytu.

Początek XXI wieku przyniósł pierwszą erę galácticos. Zinedine Zidane, Luís Figo, Ronaldo, Raúl – połączenie wielkich nazwisk przyniosło kolejne tytuły Ligi Mistrzów i ogromny wpływ marketingowy na cały futbol.

Nowoczesna dominacja – „La Décima” i dalej

Przez lata mówiono w Madrycie o „La Décima” – dziesiątym Pucharze Europy. Udało się w sezonie 2013/14, po emocjonującym finale z Atlético. Od tego momentu Real wszedł w najnowszą erę dominacji.

Między 2014 a 2022 rokiem Real wygrał pięć edycji Ligi Mistrzów, opierając się na miksie gwiazd i dobrze wprowadzanej młodzieży. Cristiano Ronaldo bił rekordy strzeleckie, ale obok niego rozwijali się Casemiro, Kroos, Modrić czy później Vinícius Júnior.

Ten rozkład triumfów od lat 50. do współczesności sprawia, że Real jest czymś więcej niż „klubem starej daty” lub „nowoczesną maszyną finansową”. To przykład organizacji, która potrafiła wygrywać w bardzo różnych realiach piłki.

FC Barcelona – od lokalnej dumy do globalnej potęgi

FC Barcelona przez długi czas była przede wszystkim symbolem Katalonii, klubu „więcej niż sportowego”. Prawdziwa globalna dominacja przyszła jednak stosunkowo późno – dopiero od lat 90. sukcesy ligowe i europejskie naprawdę się skumulowały.

Cruyff, La Masia i era tiki-taki

Punktem zwrotnym była epoka Johana Cruyffa jako trenera (tzw. „Dream Team”). W 1992 roku Barcelona zdobyła pierwszy Puchar Europy, a styl gry – oparty na posiadaniu piłki i technice – stał się wzorem dla całego świata.

Następne wielkie przyspieszenie to czasy Pepa Guardioli (2008–2012). W ciągu kilku lat Barcelona wygrała wielokrotnie La Ligę i dwukrotnie Ligę Mistrzów, wprowadzając do futbolu pojęcie „tiki-taki” – intensywnej gry kombinacyjnej na małej przestrzeni.

Ważną częścią tej historii jest La Masia, słynna akademia, z której wyszli m.in. Xavi, Iniesta, Messi, Puyol czy Busquets. Klub nie tylko kupował gwiazdy, ale produkował własne, budując tożsamość opartą na wychowankach.

Choć ostatnie lata przyniosły problemy finansowe i sportowe, bilans od lat 90. do dziś to dziesiątki trofeów i ogromny wpływ na sposób grania – od drużyn młodzieżowych po reprezentacje narodowe.

Bayern Monachium – niemiecka konsekwencja

Bayern nie ma tak długiej historii jak niektóre kluby z południa Europy, ale w drugiej połowie XX wieku wyrósł na zdecydowanie najsilniejszy klub Niemiec i jednego z hegemonów Europy.

W latach 70. trio Beckenbauer–Müller–Maier poprowadziło Bayern do trzech kolejnych Pucharów Europy (1974–1976). Później klub wracał na szczyt w kolejnych dekadach – wygrane Ligi Mistrzów w 2001, 2013 i 2020 roku pokazują powtarzalność sukcesu.

Jednocześnie Bayern niemal co roku walczy o mistrzostwo Bundesligi, często wygrywając ją seryjnie. W połączeniu z rozsądnym zarządzaniem finansami daje to obraz klubu, który może nie ma tak spektakularnej narracji jak hiszpańskie giganty, ale sportowo dorównuje najlepszym.

Bayern to przykład klubu, który łączy dominację krajową z regularną obecnością w późnych fazach Ligi Mistrzów – rzadko przegrywa kilka sezonów z rzędu na obu frontach.

Angielska elita: Liverpool i Manchester United

Anglia to ojczyzna futbolu, ale w historii europejskich pucharów realnie rządziły dwa kluby: Liverpool i Manchester United. Oba mają mocne okresy świetności, choć w innych epokach.

Liverpool – europejski specjalista

Liverpool dominował w Europie przede wszystkim w latach 70. i 80. Zdobył wtedy wielokrotnie Puchar Europy, budując reputację klubu, który w pucharach potrafi grać z niezwykłą intensywnością. Do dziś mówi się o „magii Anfield” i wpływie kibiców na wynik.

Po dramatycznej przerwie w sukcesach, częściowo związanej z tragediami na Heysel i Hillsborough, klub wrócił na europejski szczyt w XXI wieku. Finał w 2005 roku w Stambule, gdy Liverpool odrobił 0:3 do 3:3 z Milanem i wygrał po karnych, na trwałe wszedł do historii.

Era Jürgena Kloppa przyniosła kolejną Ligę Mistrzów i długo wyczekiwane mistrzostwo Anglii. Dzięki temu Liverpool nie jest jedynie wspomnieniem z lat 80., ale żywą potęgą także w nowoczesnym futbolu.

Charakterystyczne dla tego klubu są powroty „z daleka” – wielokrotnie udowadniano, że przewagi rywali na Anfield nigdy nie są bezpieczne.

Manchester United – król ery Premier League

Manchester United miał pojedyncze sukcesy wcześniej, ale jego prawdziwa dominacja zaczęła się wraz z powstaniem Premier League na początku lat 90. Zespół sir Alexa Fergusona przez dwie dekady był niemal stałym bywalcem w walce o tytuł.

W tym czasie United połączył seryjne mistrzostwa Anglii z sukcesami w Europie – m.in. pamiętnym finałem Ligi Mistrzów w 1999 roku, wygranym po dwóch golach w doliczonym czasie gry z Bayernem.

Ważnym elementem historii United jest „Class of ’92” – pokolenie wychowanków (Giggs, Scholes, Beckham, bracia Neville), które stało się trzonem mistrzowskiej drużyny. To podobny motyw jak w Barcelonie: akademia jako fundament potęgi.

Po odejściu Fergusona klub ma trudniejszy okres, ale patrząc na liczbę tytułów ligowych i wpływ na globalny marketing futbolu, pozostaje jednym z najważniejszych klubów w historii.

Włoskie potęgi i złote lata Serie A

W latach 90. wielu kibiców uważało, że Serie A to najsilniejsza liga świata. Nic dziwnego – wystarczy spojrzeć na sukcesy włoskich klubów w Europie.

  • AC Milan – symbolem potęgi były dwie wielkie ery: Sacchiego/Capello na przełomie 80. i 90. lat (Pressing, wysoka linia obrony) oraz drużyna Ancelottiego z Kaką i Maldinim w XXI wieku. Milan ma na koncie 7 Pucharów Europy/LM, co daje mu drugie miejsce w historii.
  • Juventus – mniej liczne, ale bardzo regularne sukcesy w Europie, przy jednoczesnej dominacji we Włoszech. Klub wielokrotnie docierał do finału Ligi Mistrzów, co świadczy o stabilności na najwyższym poziomie.

Włoskie kluby miały też ogromny wpływ na taktykę. Systemy defensywne, organizacja gry, praca bez piłki – wiele z tego, co dziś uważa się za standard, szlifowano właśnie w Italii.

Poza głównym nurtem: Ajax, Benfica i inni

Żeby obraz był pełny, trzeba wspomnieć o klubach, które może nie mają tylu tytułów co Real czy Bayern, ale miały ogromny wpływ na rozwój futbolu.

Ajax Amsterdam to ojczyzna „futbolu totalnego”. W latach 70. z Johanem Cruyffem zespół zdobył trzy kolejne Puchary Europy i zrewolucjonizował sposób gry – rotacje pozycji, wysoki pressing, atakowanie całym zespołem.

Benfica z czasów Eusébio dwukrotnie wygrywała Puchar Europy na początku lat 60., stając się symbolem futbolu z Półwyspu Iberyjskiego obok hiszpańskich gigantów.

Warto też pamiętać o klubach takich jak Nottingham Forest, który ma więcej Pucharów Europy niż mistrzostw Anglii, czy Porto, które pokazało, że dobrze zarządzany klub z „drugiego szeregu” potrafi sięgnąć po Ligę Mistrzów.

„Najlepszy klub” zależy od przyjętych kryteriów, ale w historii futbolu powtarzają się te same nazwy: Real, Barcelona, Bayern, Liverpool, Manchester United, Milan, Juventus, Ajax – każdy z nich zbudował własną, unikalną ścieżkę do wielkości.

Patrząc na historię sukcesów i trofeów, łatwo zauważyć, że wielkość nie bierze się z jednego genialnego sezonu. To raczej mieszanka dekad powtarzalnych wyników, mocnej tożsamości i zdolności do odradzania się w nowych realiach piłki. Dlatego właśnie te kluby ciągle wracają, gdy rozmawia się o najlepszych w dziejach.